Benedykt XVI – papież imperialny… i rewolucyjno-konserwatywny
Na stronie TVN24 znalazłem ciekawy tekst, będący skrótem artykułu Marco Politiego, publicysty “La Repubblica”.
Pisze on, że pontyfikat Benedykta XVI jest pełen sprzeczności. Z jednej strony papież chce prowadzić dialog ze współczesnością, a z drugiej nawiązuje do “najbardziej autorytarnych” doświadczeń Kościoła.
Według niego obecny papież stara się połączyć to, co jest nie do pogodzenia: pontyfikat Piusa IX i Sobór Watykański II. Z jednej strony odwołuje się do bł. Piusa IX, który pogardzał demokracją, prawami człowieka, wolnością religijną, z drugiej natomiast posługuje się językiem Soboru Watykańskiego II. Według Politiego Ojciec Święty przypomina raczej „ikonę imperialnego papiestwa”, niż „pielgrzyma wiary”, jakim był Jan Paweł II.
Lewacki publicysta dodaje, że obraz ten dopełnia przywdzianie mitry Piusa IX, „który wypowiedział wojnę XIX wiekowi, który potępił wolność sumienia i wolność religii, który pozwolił na to, by jego zwolennicy posłużyli się na Soborze Watykańskim I manewrami totalitarnymi, by narzucić nieomylność papieską”, a jednocześnie odwoływanie się do papieża (Jan Paweł II), który przeprosił za krucjaty i potępił antysemityzm.
Jak widzimy, Benedykt XVI z wdziękiem stosuje metody wypracowane przez rewolucyjnych konserwatystów. Z jednej strony odwołuje się do twardego jądra zasad katolickich, co ukazuje w kolejnych encyklikach, z drugiej natomiast nie stroni od pijarowskich metod odziedziczonych po swoim poprzedniku. Również język, którym posługuje się Benedykt XVI, można uznać za język potulnego „pielgrzyma wiary”. Niech nas to jednak nie zmyli. Papieski imperializm coraz bardziej rozgaszcza się w Rzymie, o czym świadczą nie tylko, kolejne dokumenty papieskie, ale także drobne elementy konserwatywne, z coraz większą odwaga „przemycane” przez „naszego papieża”. Także wypowiedzi, w których znajdujemy odniesienia do wolności religijnej, możemy traktować jako wyraz starej, dobrej szkoły watykańskich dyplomatów.