Według wczorajszego oświadczenia dowództwa wojsk lądowych Bangladeszu, w ostatnich tygodniach udaremniono zamach stanu, przygotowywany przez kilkunastu oficerów-islamistów.
Przewrót wojskowy miał być reakcją na wprowadzone w czerwcu ubiegłego roku zmiany w konstytucji, które wzmacniały laicki charakter państwa, pozostawiając jednak status islamu jako religii państwowej. Decyzje władz wywołały też serię cywilnych manifestacji.
Według oświadczenia rzecznika prasowego wojsk lądowych, gen. bryg. Masuda Razzaqa, w działania wywrotowe było zaangażowanych 16 oficerów, w tym kilku emerytowanych. Wśród nich najwyżsi rangą byli emerytowany pułkownik i major służby czynnej. Część z nich została aresztowana. Przedstawiciele rządzącej partii, Ligi Awami, deklarują, że poniosą oni przykładną karę.
Pucz miała odbyć się 8-9 stycznia. Głównym dowodem będą prawdopodobnie maile, wysyłane przez organizatorów niedoszłego przewrotu do innych oficerów.
Bangladesz, który ogłosił niepodległość w 1971, w swojej krótkiej historii wielokrotnie doświadczał wojskowych zamachów stanu. W wyniku pierwszego z nich, w 1975, zabito pierwszego prezydenta republiki. Później wojsko kierowało krajem w latach 1982-1990, włączając się aktywnie do sprawowania władzy w styczniu 2007, po serii krwawych starć między zwolennikami partii rządzącej i islamskiej opozycji. Ostatni, nieudany zamach stanu odbył się w 2009.